Menu

Bukszpan: Ojciec-katolik topi dwójkę dzieci. W sądzie tłumaczy, że chciał je skarcić. Wyrok – uniewinnienie.

Czerwiec 23, 2014  |  Biblia

Ojciec-katolik topi dwójkę dzieci. W sądzie tłumaczy, że chciał je skarcić. Wyrok – uniewinnienie.  

Zenon B. zawsze był uważany za przykładnego rodzica. Pewnego dnia chcąc ukarać lub – jak się wyraził – „skarcić” swoje dzieci, włożył ich główki do miski pełnej wody i utopił. Katolicki sąd uznał jego zachowanie za zasadne i przychylił się do opinii biegłych, że skoro dzieci oskarżonego przestały rokować wychowawczo, należało zakończyć ich życie. Społeczność katolicka uznając świętość życia za nienaruszalną, zgodnie stwierdziła, że prawo rodzica do dysponowania życiem dziecka jest mimo wszystko świętsze. Zwłaszcza, że rodzic ten ma zawsze rację.

Wstęp do niestniejącego artykułu sfabrykowałem oczywiście, by posłużyć się nim jako paralelą do fragmentu z Biblii.

Co można powiedzieć o ojcu, który karze w ten sposób swoje dzieci? Odpowiedź jest prosta: że jest nieskończenie i bezgranicznie pojebany, a nazwanie go skończonym chujem byłoby co najmniej niezasłużonym eufemizmem. Zgadzamy się? Oczywiście i to bez względu na wyznanie.

Dlaczego? Dlatego, że odpowiedzialność rodzica za dziecko oznacza ciągłe wychowywanie. Dziecko jest zbyt małe, żeby odróżnić dobro od zła i zbyt nieświadome, by można było je pociągać do odpowiedzialności. To na nas jako rodzicach spoczywa odpowiedzialność za czyny naszych dzieci. My je kształtujemy, my przekazujemy im wartości i pokazujemy im, jak powinny żyć, a jeśli nie czujemy się na siłach, znajdujemy im wzorce i autorytety, które sami uznajemy za godne naśladowania. Ma to sens? Myślę, że tak. Dobry rodzic dba o to, by jego dziecko, które popełnia błędy, nie popełniało ich więcej i walczy o nie, gdy to zejdzie na złą drogę.

Należy dzieci karać, ale tak, by ich nie krzywdzić.  Zgadzamy się chyba i w tym względzie. Jeśli ktoś używa przemocy wobec dziecka, to znaczy, że albo się nie kontroluje, albo nie potrafi zapanować nad swoim dzieckiem i powinien w najlepszym wypadku poważnie się zastanowić nad sobą i swoim rodzicielstwem.

Księdze Rodzaju 6.5-7. czytamy:

Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem». 

Jesteśmy oto świadkami jak istota bezbłędna i wszechmocna przyznaje się do błędu i niemocy. Istota nieskończenie dobra i wszechwiedząca przyznaje się do tego, że jedynym instrumentem wychowawczym, jaki przychodzi jej do jej tępej głowy, jest kara śmierci. Nie udały Ci się dzieci? Nie chcą słuchać? Małe, niedobre, krnąbrne skurwysyny. Trzeba je uśpić, odstrzelić albo do worka i bach!  – do jeziora. Oto morał w skrócie.

Potrzeba studiów teologicznych, żeby „umieć” z psychopaty zrobić dobrego ojca i przekonać do tego masy  – i do tego nie zawsze ciemne, jak się zdaje.

Gdyby katolicy ze zrozumieniem czytali Biblię i fragmenty takie jak ten, może zrewidowaliby swoje spojrzenie na aborcję i tę rzekomą „świętość życia”, i nie wpieprzali się w cudze życie z buciorami, każąc na przykład zgwałconemu dziecku rodzić owoc gwałtu.

Bóg stosuje odpowiedzialność zbiorową; dlaczego za grzechy ludzi Bóg postanawia zabić wszystko, co się rusza, pozostaje zagadką. Jeśli ktoś mówi, że „Bóg jest sędzią sprawiedliwym”, to znaczy, że albo zwyczajnie jest durny, albo nie czytał Biblii, albo nie myśli samodzielnie. Albo też ma w tym jakiś swój ciemny, czarno-purpurowy interes.

To powiedziawszy – logicznie myśląc – należy uznać, że:

a)      Skoro człowieka, który topi własne dzieci nazwaliśmy nieskończenie pojebanym, jak nazwiemy Boga, który karze własne dzieci (których nie potrafi wychować) globalną eksterminacją, sprowadzając potop? Nie nazwiemy go tak samo, ale nie dlatego, że to nie wypada, ale dlatego, że zastosowane środki wyrazu byłyby nieadekwatne i zbyt łaskawe.

b)      Bóg, którego uważa się za wszechwiedzącego, wszechmocnego i nieskończenie dobrego, który jednocześnie nie jest w stanie wychować swoich dzieci i nie raczy im wskazać drogi, którą powinny iść, jest sprzecznością samą w sobie, a lansowanie go jako dobrego tatki zupełnie nie trzyma się nawet przyzwoicie lepkiej kupy.

c)        W świetle rzekomego potopu należy stwierdzić, że nie ma na całej naszej planecie gorszego ojca niż ten, do którego modlą się katolicy, a zachował się on gorzej niż Adolf Hitler.

d)      To samo tyczy się wygnania z raju i robienia tajemnicy z poznania dobra i zła. Który normalny rodzic robi tajemnicę z takich rzeczy, a potem wyrzuca z domu tylko dlatego, że wiedzione niewiedzą i ciekawością dziecko zaczyna poznawać świat na własną rękę? (odp. patrz: a)

Dzieci w szkole uczą się, że „życie jest święte” i że „Bóg jest miłością”, ale z tym potopem to normalnie nie miał wyjścia, bo człowiek ma wolną wolę i sobie zasłużył. Cycki i pośladki opadają. Równie dobrze można by powiedzieć, że Hitler nie miał wyjścia. Jeśli ktoś sankcjonuje takie rozwiązania i jest je w stanie wytłumaczyć i je obronić, tak jak to się robi w przypadku Boga i globalnej eksterminacji, to znaczy, że ma problem z pojmowaniem istoty człowieczeństwa.

Pointa (tradycyjnie):

Z powyższego wynika jasno, że szczytem absurdu i rozrzutności jest „nauczanie” religii w szkole. Wprowadzenie religii do szkół właściwie nie różni się niczym od zabudżetowania przez Ministerstwo Obrony grubych milionów złotych na pluszowe misie dla wojsk lądowych, gumowe kaczuszki dla marynarki wojennej i bombki choinkowe dla sił powietrznych.

 - V.L.

 

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, polub go, udostępnij go innym i polub mój fanpage na Facebooku - aby to zrobić kliknij TUTAJ.

Email address

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>