Menu

Bukszpan na zdrowie, czyli medycyna a sprawa boska i prącie Karola Wojtyły

Maj 30, 2014  |  świeckie państwo

Temat bieżący – klauzula sumienia. Prasa donosi, że katoliccy lekarze uznali wyższość prawa boskiego nad ludzkim. W Gazecie Wyborczej czytamy taki oto artykuł:

http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,16046658,Lekarze_zadeklarowali__Uznajemy_pierwszenstwo_prawa.html

Odniosę się uprzejmie punkt po punkcie. Lekarze-katolicy w swoim manifeście piszą, co następuje:

  1. WIERZĘ w jednego Boga, Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój.

Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo, którzy, jak przystało na dzieci Boga Ojca Nieobliczalnego, od razu zaczęli się zabijać jak pojebani i to w gronie rodzinnym. Pięknie. Po takim wstępie może być już tylko gorzej. Góra niby Jasna, ale mrok jak u diabła w czeluściach analnych.

2. UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: – ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, – moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.

Skoro ciało ludzkie jest nietykalne, to po jakiego wuja Wacława jeden z drugim idzie na medycynę? No chyba nie po to, żeby sobie podotykać? Żeby popatrzeć? Medycyna z definicji to ingerencja w ludzkie ciało. Tak trudno to zgadnąć?

Jeśli chodzi o „stworzenie natury”, to nie będę się powtarzać i odsyłam do wpisów o stworzeniu świata.

Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.

Co to ma znaczyć? Może lekarze będący Świadkami Jehowy będą odmawiać transfuzji krwi? Bo sobie i swoim dzieciom odmawiają. Czemu? Przez wzgląd na chore„boskie prawo”, które stawia literę pisma nad życie najukochańszej na świecie osoby. Jeśli ktoś uważa, że należy skazać dziecko na śmierć, bo Pismo Święte mówi, ze „krew jest święta” i nie wolno jej przetaczać, to powinien się leczyć, a nie leczyć innych. Mentalność i mechanizm stojące za manifestem lekarzy-katolików są dokładnie te same.

Idąc dalej tym tropem – może żołnierze-katolicy odmówią strzelania, jak staną w obliczu wyższej konieczności? Może policjanci też? Zamiast „stój, bo strzelam!” będą wołać „Na Boga Ojca w Trójcy Jedynego i Maryję Zawsze Dziewicę stój, bo gniew wielki wzbudzisz u Boga Ojca w Trójcy Jedynego i Maryi Zawsze Dziewicy, i odbierzesz sobie szansę na zbawienie wieczne!”? Już widzę, jak strzelają taką amunicją, a ścigani truchleją i ze strachu zalewają się strumieniami sraczki.

Poza tym Służba Zdrowia jest państwowa, a państwo mamy świeckie. Jak ktoś chce uprawiać katomedycynę, niech założy swój prywatny katolicki szpital i wynocha z przestrzeni publicznej. Inaczej narzuca swoje poglądy innym i to za ich własne pieniądze.

Gdyby jeden gamoń z drugim uważniej przeczytał Biblię, dowiedziałby się, że Bóg napierdala w człowieka jak w bęben i w dupie ma ludzkie życie, więc nie drzyjmy szat o kawałek gumy na końcu penisa, który w dodatku może pachnieć jak truskawka, a truskawki przecież każdy lubi. Najświętsza Panienka też pewnie lubiła truskawki. Może nawet ze śmietaną. Bóg błogosławi Narodowi Wybranemu, który podbija okoliczne ludy i nabija ciężarne kobiety na głownie swoich mieczy, więc jaki jest sens się tak napinać i puchnąć nad in vitro, aborcją i antykoncepcją????

3. PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” – powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.

„Prawdę”? Niech będzie, zgadzam się. Mój penis jest przywilejem. Mogę korzystać z pisuaru, na przykład. Kobietom przywileju miesiączki i rodzenia dzieci serdecznie zazdroszczę. Czy powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym? Oczywiście. Zwłaszcza wtedy, kiedy katolicka nastolatka w wyniku gwałtu zachodzi w ciążę z katolickim nastolatkiem, a następnie postanawia mu po jezsuowemu wybaczyć i rodzi mu jeszcze dziesięcioro katolickich dzieci, które później karnie biegają do kościoła i rzucają na tacę, chociaż ledwie mają co wrzucić do garnka, bo w momencie, w którym w tej świętej rodzinie urodziło się najmłodsze dziecko, najstarsze już zaszło w ciążę.  To jest szczyt błogosławieństwa, łaski i dar boski dla całego Kościoła Katolickiego. Największa nobilitacja to kopulować prokreacyjnie i zrobić sobie stadko dzieci, z których Kościół będzie mógł potem ściągać daninę, a z niektórych to może i ubranka. Bogu niech będą dzięki. A najlepiej, żeby kobieta non-stop była w ciąży, bo przecież miesiączkując, morduje nienarodzone dziecko.

4. STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem.

Sumienia oświecone duchem Świętym kazały mordować i torturować ludzi za tzw. herezję. Tym jaśniej przyświecał im Duch Święty, im czasy były mroczniejsze.  Jeśli ktoś chce się podpierać takimi argumentami, to retorycznie wypierdoli się na ryj, bo to zdradliwy grunt. Kościół Katolicki jest organizacją zbrodniczą, która ma na rękach krew ludzką i gdyby Bóg istniał, od razu wysadziłby w powietrze Watykan i kamień na kamieniu by nie pozostał. Jak komuś sumienie nie pozwala bawić się w medycynę, jak już pisałem, niech łaskawie zjeżdża na stomatologię lub zostanie spawaczem, wszystko jedno. Jako podatnik świeckiego państwa nie zgadzam się, żeby moje podatki wspierały katolicką ideologię.

5. UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji, – potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała.

I to pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim zawsze stawiało ludzkie życie i godność niżej od pozbawionych sensu i wartości moralnej, pseudoświętych, prymitywnych wypocin, z których absolutnie nic spójnego nie wynika.

I jeszcze pytanko: co to jest teologia ciała i na jakie poddziedziny się dzieli? Teologia rzepki? Prącia? Teologia warg sromowych? Który enzym najświętszy? Ile Boga w gruczołach? Duch Święty a ruchy robaczkowe? Teologia kory nadnerczy? Teologia okrężnicy? Teologia procesu wypróżniania? To jest chyba jakaś farsa.

Tutaj od razu przychodzi mi na myśl katolickie zamiłowanie do odcinania i wycinania „świętym” części ich „świętego i nietykalnego” ciała. Tyle hałasu o nietykalność, a do bezczeszczenia zwłok i pobierania relikwii pierwsi. A ja pytam: po jakiego wuja nam serce papieża? Czemu nie paznokcie? Czemu nie oko? Żołądek? Wyrostek robaczkowy? Skoro to takie sacrum, to czemu nie penis papieża i moszna? Jeśli święte życie powstaje z ich udziałem, to powinniśmy bić się o jądra papieża i jego prącie. Nie moszna by? Moszna. Tylko po chuj nam penis. Tak jak i serce. Nie dźwigam tego kraju. XXI wiek, a średniowiecze za każdym jebanym rogiem.
6. UWAŻAM, że – nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem. 

Co to znaczy „nie narzucając”??? Narzucając i to ostentacyjnie. Kobieta idzie do lekarza, bierze wolne i co? Dowiaduje się, że z przyczyn osobistych, światopoglądowych, religijnych nie dostanie potrzebnej na zaraz „pigułki 72h po”. Może dostać ją kiedy indziej od innego lekarza. Wszelkie wynikające z tego koszty społeczne, zdrowotne i finansowe powinny być pokryte przez lekarza: od zmarnowanego wolnego od pracy dnia po alimenty na dziecko, bo takie mogą być konsekwencje tego  „nie narzucania się” z poglądami.  Takie postawy oznaczają brak szacunku dla pacjenta i swego rodzaju intelektualne ograniczenie.

Wczoraj pewien katolik (wiem, bo w kolejce mówił, że musi na 19:00 zdążyć na mszę do kościoła) w kolejce do ksero powiedział o kimś „ja go nie oceniam, ja go tylko opisuję” i zaczął jechać po człowieku, że taki, sraki i owaki. Ja – podkreślam – też tu niczego nie oceniam. Jak piszę, że  coś jest chore, durne lub prymitywne, to tylko przecież opisuję, ale nie oceniam.

Aha, przypomnę, że jestem biskupem własnej religii, a wszystkie zawarte tu treści są dla mnie święte, więc proszę mnie nie obrażać i nie polemizować.

 – V.L.

 - V.L.

 

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, polub go, udostępnij go innym i polub mój fanpage na Facebooku - aby to zrobić kliknij TUTAJ.

Email address

Click on a tab to select how you'd like to leave your comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>